Dzisiejszy post będzie dotyczył mojego nastawienia do życia.
Szczerze mówiąc mój światopogląd zmienił się drastycznie w ciągu ostatnich miesięcy. Zauważyłam wtedy, że zamiast się rozwijać tak jak moje koleżanki, stoję w miejscu i nic z tym nie robię. Postanowiłam coś zmienić i przemyślałam wiele spraw. Zdałam sobie sprawę jak bardzo gimnazjum mnie zmieniło - niby na lepsze, ale to zdecydowanie nie byłam ja. Stałam się bardziej zamknięta, a co gorsze - nie miałam własnego zdania i bałam się opinii innych. Dokładnie - bałam się, że coś w moim zachowaniu nie będzie się podobało moim rówieśnikom lub dorosłym. A to nie tak powinno wyglądać. Z radosnej i otwartej dziewczyny, która kochała podejmować nowe wyzwania (w podstawówce byłam nawet v-c przewodniczącą szkoły!) stałam się typową szarą myszką. Teraz kierują mną inne rzeczy niż kiedyś. Postanowiłam się z Wami podzielić moimi przemyśleniami.
1. Doświadczalna metoda życia
Tak jak już wcześniej wspomniałam, niedawno zauważyłam jak bardzo stoję w miejscu. Zastanawiałam się o czym będę opowiadać moich wnukom, czym będę mogła ich inspirować. Chcę przed śmiercią być spełniona i szczęśliwa, że spróbowałam wszystkiego w życiu i zebrałam wiele doświadczeń, które ukształtowały mój charakter. Poza tym każdy wie, że lepiej czasami zaryzykować, niż zamartwiać się i żałować że się czegoś nie zrobiło. Dlatego spisałam listę rzeczy, które koniecznie muszę zrobić przed śmiercią (część z nich już mam odhaczoną!), która na pewno pojawi się na blogu.
2. Doceń to co masz
Dopadł Cię kiepski dzień? Pomyśl, że mogło być gorzej. Pomyśl o tych wszystkich osobach, którym nie powiodło się w życiu, którzy nie mają dachu nad głową, którzy nie mają co włożyć do garnka. Mamy szczęście, że żyjemy gdzie żyjemy - bez wojen i zamartwiania się o jutro. Mamy wokół siebie wspaniałych ludzi, którzy czasem zawodzą, ale zawsze możemy liczyć na ich wsparcie. Powinniśmy zacząć doceniać to co mamy i otworzyć oczy innym, którzy jeszcze tego nie odkryli.
3. Szeroki uśmiech i w drogę!
Tak jak wyżej napisałam - uśmiechnij się szeroko i wyjdź do ludzi. Twoje pozytywne nastawienie da dobrą energię innym. Warto również zrobić komuś małą przyjemność - powiedzieć komplement albo pomóc w zakupach, dzięki czemu czyjś dzień będzie chociaż trochę lepszy.A jak kończysz swój dzień? Niektórzy pewnie myciem zębów, paciorkiem lub po prostu rozkładają się na łóżku i nawet nie zauważą, a już zasnęli. Ja podsumowuję swój dzień. Myślę co dobrego mnie spotkało i podaję 3 najlepsze chwilę. Może to być wygrana w zdrapkę, niespodziewane spotkanie z dawną koleżanką lub zwykły spacer z psem w słoneczną pogodą. Dla innych to drobnostki, ale mi poprawiają humor i sprawiają, że czuję się zdecydowanie lepiej.
4. Wizualizacja metodą na wszystko!
Znam dwie osoby, które mocno w to wierzą i praktykują - moją mamę oraz trenerkę tańca. Wizualizacja to proces, który ogólnie mówiąc polega na codziennym rozmyślaniu o rzeczy, której się pragnie, a ona kiedyś stanie się rzeczywistością. Oczywiście nie możemy oczekiwać, że od razu zbudujemy wielki dom lub wygramy w totolotka - muszą być to rzeczy realne oraz trzeba pamiętać, że proces ten długo trwa. Warto sięgnąć po książkę "Potęga podświadomości", w której wszystko jest dokładnie wyjaśnione.
Today is your day!




